Witam wszystkich!!!
W tym roku zdobyliśmy dwa piękne szwajcarskie 4-tysięczniki – Dom (4545mnpm) – najwyższy szczyt leżący w całości po szwajcarskiej stronie – oraz sąsiedni Taschorn( 4491mnpm). Szczyty piękne Dom niezbyt trudny ale od doliny na wierzchołek jest 3120m w pionie tak więc daje po kościach. Od schroniska na szczyt 1600m w pionie i 6h piękną granią Festi.Widoki wspaniałe.
Na Taschorn już gorzej, wejście od tej doliny jest mało uczęszczane, nie było żadnych śladów tak więc torowaliśmy sobie drogę. Napotkaliśmy sporo trudności, kluczowy moment przy omijaniu seraka okazał sie nie do przejścia tak więc szukaliśmy innych możliwości. Skończyło się na wspinaczce na dziabach, mnóstwie śrub lodowych i trawersie ściany o 60-70 procentowym nachyleniu tak więc było ciekawie, nie wspomne już o zejściu gdzie była walka o życie w żywym lodzie. Całe przejście zajęło nam 16h, dostaliśmy po kościach mocniej niż na Matterhornie a miejscowi przewodnicy dopiero gdy zobaczyli ślady to nam uwierzyli, że zrobiliśmy taką drogę 😉 Jednym słowem był wypasik!!!
Szymon Wawrzuta




































































