20 czerwca 2010 r.
Niedziela, pierwsza tura wyborów prezydenckich, paskudna pogoda… a my wybieramy się w góry.
Z inicjatywy Doroty planujemy wejść dzisiaj na Pilsko. Zebrało się nas pięcioro: Przemek, Mariola, Szymek, Dorota, no i oczywiście Franek. Przemek, który zdecydował się wziąć samochód zgarnia wszystkich po drodze. Jako ostatnia, już w Jeleśni dosiada się Dorota.
Jedziemy dalej do Korbielowa, jak najdalej, jak najwyżej, aby mieć jak najbliżej. Mgła, która nas otacza (a może to nisko osadzona chmura) nie zniechęca nas do wycieczki.
Z parkingu, początkowo wzdłuż wyciągu, a następnie zielonym szlakiem kierujemy się w stronę Hali Miziowej. Franek jest dzisiaj nieco odciążony, bowiem Dorota, mieszkająca u podnóża Pilska, stara się nam przekazać wiele ciekawych informacji. Mijamy zakręt śmierci, wchodzimy na Polanę Buczynkę, a widoków jak nie było, tak nie ma… Nie ma też „panoramek”, więc przy dobrym tempie dość szybko docieramy do schroniska PTTK na Hali Miziowej.
W schronisku, jak to w schronisku, jemy prowiant, pijemy herbatę… przy okazji udaje nam się zaliczyć Mszę Św. w samo południe, którą co tydzień odprawiają tutaj Ojcowie Dominikanie.
Niestety, widoczność zamiast poprawić się, jeszcze się pogarsza, rezygnujemy więc ze zdobycia szczytu, udajemy się za to do pobliskiej goprówki, gdzie w miłej i wesołej atmosferze spędzamy trochę czasu.
Wracamy tą samą trasą. Ci, którym nie udało się rano zagłosować, będą mieli jeszcze okazję. Pomimo fatalnej pogody humory nam dopisują, można więc spokojnie uznać dzisiejszą wycieczkę za udaną.
Szymon Baron


