9 lutego 2008 r.
Lista uczestników:
-
Grzegorz Biesok
-
Daga Chrobak
-
Beata Góra
-
Monika Jędrysik
-
Tomek Niesyt
-
Magda Nycz
-
Artur Braszkiewicz
-
Paweł Pieńkowski
-
Jadzia Porębska
-
Iza Powalska
-
Magda Sikora
-
Ela Wala
-
Artur Wojciech
-
Renia Kupczak
-
Ania Kuś
-
Monika Mazgaj
-
Kasia Porębska
-
Witek Mackiewicz
-
Gosia Mackiewicz
-
Jasiu Kopacz
-
Zygmunt Gawlas
-
Jarek Farana
-
Leszek Sadowski
-
Artur Feruga
-
Artur Piątek
-
Bartek Szpyrka
-
Tomek Kudłacz
-
Tomek Zalot
-
Wojtek Biarda
- Paweł Waleczek
-
Franek Warzuta
Na szkolenie w udzielaniu pierwszej pomocy dotarliśmy indywidualnie na godzinę 10.00 do schroniska na Szyndzielni. Część osób wyszła pieszo, a część uległa pokusie i skorzystała z udogodnienia cywilizacyjnego, czyli kolejki gondolowej (powstałej w 1953 r.). Z wagonika kolejki widać było za nami po lewej stronie Kozią Górę i Kołowrót, a za nami po prawej – Dębowiec i Cyberniok.
Kształtowaniem naszych umiejętności ratowania życia i zdrowia ludzkiego w nagłych wypadkach zajęli się fachowo członkowie Harcerskiej Grupy Ratowniczej „Krak” z Krakowa: Ania (zwana Szyszką), Marta, Agata, Jędrek, Jarek i Mariusz. Wyposażeni w laptop, rzutnik, fantomy i różnego rodzaju opatrunki, chusty trójkątne i bandaże zaczęli przekazywać nam swoją wiedzę teoretyczną i praktyczną.
Na serii krótkich wykładów poszczególnych osób dowiedzieliśmy się, jak postępować w przypadkach ran, krwotoków oraz stanów zagrożenia życia takich jak utrata przytomności, wstrząs czy zadławienie. Harcerze zaprezentowali nam pozycję bezpieczną, kolejne etapy resuscytacji oraz sposób wyciągania osób z samochodu. Dowiedzieliśmy się, o czym należy pamiętać przy wzywaniu pomocy oraz co powinno znajdować się w apteczce przewodnika. Zaznajomiliśmy się też ze sposobami postępowania w przypadku ataków astmy, cukrzycy oraz padaczki. Prowadzący chętnie odpowiadali na nasze liczne pytania i rozwiewali wątpliwości.
Na potrzeby ćwiczeń praktycznych podzieliliśmy się na cztery grupy, w których przechodziliśmy na kolejne stanowiska. U Ani i u Jarka każdy z nas ćwiczył na fantomie kolejne czynności przy resuscytacji poszkodowanego. Z Mariuszem ćwiczyliśmy na sobie nawzajem układanie poszkodowanego w pozycji przeciwwstrząsowej i bezpiecznej. Marta z Agatą czuwały natomiast nad nami, gdy usiłowaliśmy opanować zakładanie opatrunków, bandażowanie i unieruchamianie złamanych kończyn.
Bogatsi w nowe i cenne doświadczenia i zadowoleni po wesoło spędzonym dniu udaliśmy się przed zmrokiem w drogę powrotną do Bielska – znów pieszo lub kolejką.

