8 – 9 grudnia 2007 r.
Lista uczestników:
- Franek Wawrzuta
- Dagmara Chrobak
- Magda Nycz
- Ela Wala
- Michał Wojarski
- Tomek Zalot
- Paweł Pieńkowski
DZIEŃ PIERWSZY
Do miejscowości o wdzięcznej nazwie Las dotarliśmy busem. Po założeniu niezbędnego sprzętu, czyli ochraniaczy, i zaopatrzeniu się w bardzo swojskim sklepiku w prowiant, wyruszyliśmy w górę. Kierowaliśmy się ku Grocie Komonieckiego, idąc lasem wzdłuż malowniczego potoku, ponieważ, na szczęście dla tej okolicy, nie ma tu na razie wytyczonego szlaku. Patrząc pod nogi, zwracaliśmy przy okazji uwagę na występujące tutaj piaskowce istebniańskie. W panoramie pojawiała się Grupa Żurawnicy. Przy Grocie Komonieckiego, czyli nawisie skalnym, pod którym niegdyś chronili się ponoć ludzie z dobytkiem, zrobiliśmy przerwę.
Niedługo dotarliśmy w okolice Łamanej Skały i rozstaliśmy się z Anią, Pawłem i Tomkiem, którzy towarzyszyli nam do tego momentu. Przez Smrekowicę i Potrójną powędrowaliśmy czerwonym szlakiem w kierunku Leskowca. Zauważyliśmy tropy najprawdopodobniej dzika. W oddali pojawiały się szczyty Jawornicy i Gancarza. Po drodze natknęliśmy się na kilku myśliwych, którzy ugrzęźli samochodem terenowym w głębokim, mokrym śniegu i błocie. Dzięki pomocy naszych wspaniałych, silnych chłopaków udało im się wyjść, a właściwie wyjechać z opresji cało. Po kilku minutach okazało się, że myśliwych jest tu cała grupa, bo właśnie zaczynają nagonkę. Kilkanaście minut staliśmy nawet na stanowisku razem ze starym myśliwym, który chętnie poopowiadał nam o swojej pasji, o kole łowieckim „Beskid”, do którego od lat należy, i o zasadach i celach myślistwa.
Wreszcie dotarliśmy po południu do schroniska na Leskowcu. Stoi ono kilkanaście metrów poniżej szczytu Gronia Jana Pawła II, nazywanego dawniej Jaworzyną. Na Groniu, na który niejednokrotnie wędrował Karol Wojtyła, wzniesiono w ostatnich latach sanktuarium górskie i pomnik Ojca Świętego. Schronisko na Leskowcu wybudowało w 1932 r. Koło PTT z Wadowic pod nadzorem Czesława Pankiewicza. W 1933 r. odbyło się uroczyste otwarcie i poświęcenie obiektu. W czasie wojny został on przejęty przez Beskiden-Verein z Bielska. Pod koniec wojny w schronisku kwaterował oddział Volkssturmu. Niemcy, wycofując się, chcieli podpalić schronisko, ale gospodarz zdołał przy pomocy kilku butelek bimbru odwieść ich od tego zamiaru. Po wojnie kolejni gospodarze przeprowadzali remonty. Niestety, schronisko nadal ma problem ze stałym dostępem do wody bieżącej. Łazienka z toaletami i umywalkami udostępniana jest tylko od wieczora do rana. W okolicach schroniska znajduje się za to wyciąg narciarski.
Popołudnie spędziliśmy bardzo przyjemnie i w doskonałych humorach. Najedliśmy się, podegustowaliśmy płynnego specjału przyniesionego przez Dagmarę i wyszliśmy na krótki spacer na Groń, by pooglądać rozgwieżdżone niebo i światła wiosek w dolinach. Wieczorem zastosowaliśmy się do hasła tytułowego ze śpiewnika AKPG „Śpiewać każdy może, a z nami powinien” i pośpiewaliśmy trochę, a właściwie więcej posłuchaliśmy mocnego głosu Franka. Ale jeszcze się tych piosenek nauczymy. Z pewnością nie będziemy mieli wyjścia.
Skoro świt Franek zdołał wyciągnąć dwie osoby na wschód słońca, który nie był jednak niestety efektowny z powodu chmur. Po śniadaniu, które powinniśmy i robić, i jeść wspólnie (nad czym Franek będzie musiał chyba jeszcze popracować), zrobiliśmy spacer na szczyt Leskowca, z którego roztacza się rozległa panorama. Umieszczona jest tu tablica z fotografią widoku i z podpisanymi ważniejszymi szczytami. Z pomocą tej ściągi i Franka usiłowaliśmy przyswoić sobie, które szczyty stąd widać, ponieważ widoczność była dość dobra. Było widać m.in. Żar, Chełm, Koskową Górę, Żurawnicę, Pasmo Jałowieckie i częściowo Babią Górę. Może kiedyś się tego wszystkiego nauczymy… Oby przed egzaminem. Wróciliśmy do schroniska po plecaki i wyruszyliśmy w drogę wiodącą zielonym szlakiem do Andrychowa. Schodząc, widzieliśmy po lewej stronie grzbiety Jawornicy, Łamanej Skały, Potrójnej, a później Leskowca i Gronia Jana Pawła II. Po prawej stronie pokazywały się czasami Bliźniaki. Przechodziliśmy przez Gancarz i Narożnik. Na Gancarzu stoi krzyż upamiętniający trzech narciarzy, którzy zginęli w latach 30. na Babiej Górze w czasie zamieci śnieżnej. Przechodziliśmy przez Wapienicę, gdzie kiedyś wydobywano wapień. Przyglądaliśmy się kamieniom wapiennym, których jest tu dużo. Franek zwrócił nam uwagę na ciekawe zjawisko – zanikający nagle potok. Miejsce takiego „urywania się” potoku nazywa się ponurem. Uczyliśmy się też odróżniać głóg od dzikiej róży, której owoce mają w środku pokryte włoskami pestki. Rosła tu też tarnina o granatowych, jadalnych owocach.
Przez Przełęcz Pańską i Pańską Górę zeszliśmy wreszcie do Andrychowa. Akurat za dziesięć minut odjeżdżał autobus do Bielska, co bardzo nas ucieszyło. Po drodze mogliśmy z autobusu śledzić kolejne szczyty, ponieważ było jeszcze jasno. Jadąc przez Roczyny i Czaniec mijaliśmy Złotą Górę, Bukowski Groń i Palenicę. Z Kobiernic, Bujakowa i Kóz widzieliśmy Żar, Zasolnicę, Bujakowską Górę, Hrobaczą Łąkę, Groniczki i Gaiki. Zjeżdżając do Bielska rozpoznawaliśmy już Czupel, Magurkę, Klimczok i Szyndzielnię.
Ale na Leskowcu jeszcze się na pewno w ramach wycieczek kursowych pojawimy. Do zobaczenia!

