24 – 25 listopada 2007 r.
DZIEŃ PIERWSZY
Na naszą pierwszą wycieczkę dwudniową wyruszyliśmy skoro świt, pociągiem o 6.42 z Bielska do Zwardonia. Na kilku następnych stacjach ekipa stopniowo się uzupełniała. W Zwardoniu skierowaliśmy się, najpierw pod „przewodnictwem” Jadzi, potem Przemka, czerwonym szlakiem ku Wielkiej Raczy.
Pierwszy postój nie kazał na siebie długo czekać, bowiem już po około półgodzinnym spacerze przerywanym opowieściami zawitaliśmy w progach schroniska PTTK w Zwardoniu, zwanego „Dworcem Beskidzkim”. Zostało ono wybudowane przez oddziały PTT w Bielsku i w Żywcu i w 1933 r. uroczyście otwarte. Ten murowany, piętrowy, okazały budynek był jednym z najlepiej urządzonych schronisk w Polsce. W 1937 r. doprowadzono do niego drogę dojazdową. W czasie II wojny światowej budynek zajął oddział niemieckiej straży granicznej. Schronisko przetrwało wojnę, ale zostało okradzione ze stolarki okiennej i drzwiowej. Po wojnie przeprowadzane były tu kolejne remonty i modernizacje.
Po niedługim czasie strawersowaliśmy stok narciarski Skalanki i minęliśmy chatkę studencką na Skalance. Przez Beskid Graniczny, zwany też Wereszczowskim, dotarliśmy na Kikulę, gdzie zrobiliśmy krótki postój na posilenie się i kilka zbiorowych fotek. W latach 30. znajdowało się na Kikuli małe, prywatne schronisko, zwane też „Herbaciarnią na Kikuli”, które było licznie odwiedzane przez narciarzy. Losy tego schroniska po II wojnie światowej są niestety nieznane. Przez Przysłopy – Mały i Wielki – oraz Obłaz, zwany też Upłazem, dotarliśmy wreszcie, niektórzy porządnie zmęczeni, do schroniska na Wielkiej Raczy. Wycieczka stała bowiem pod znakiem brnięcia w mokrym, ciężkim śniegu, przeważnie w przemoczonych butach.
Schronisko na Wielkiej Raczy zostało wybudowane w 1934 r. przez bielski oddział PTT. W czasie II wojny światowej znalazło się pod zarządem żywieckiego oddziału Beskiden-Verein. W schronisku znajdował się posterunek Luftwaffe, a na szczycie Wielkiej Raczy zainstalowano reflektory przeciwlotnicze i wybudowano wieżę obserwacyjną. Niemcy bardzo długo bronili się na mocno ufortyfikowanym szczycie Wielkiej Raczy. Po wojnie budynek schroniska, uszkodzony przez pociski, był rozkradany i niszczony. W 1963 r. miała zapaść decyzja o rozbiórce obiektu, ale dzięki sprzeciwowi Edwarda Moskały przystąpiono do jego odnowienia. W latach 90. dobudowano nowe, murowane skrzydło. Na szczycie Wielkiej Raczy Polacy ze Słowakami wybudowali kilkumetrową wieżę widokową, z której rozciąga się rozległa panorama. Na wieżę pokusiły się wybrać aż… trzy osoby z naszej wycieczki. Piękna panorama była, ale niestety za gęstą mgłą…
Po odsapnięciu wyruszyliśmy w trasę przez Małą Raczę, Orło, Bugaj, Jaworzynę i kolejną Kikulę na Przegibek, gdzie mieliśmy nocować. Wkrótce zrobiło się ciemno, ale tym razem byliśmy już przygotowani i założyliśmy czołówki.W niektórych miejscach trzeba było szukać w ciemnościach oznaczeń szlaków, ale w końcu dobrnęliśmy do celu.
Początki schroniska na Przegibku sięgają 1923 r., kiedy to Józef Pietrusiewicz wzniósł tu mały domek letniskowy. Zimą przyjmował w nim wycieczki z Koła Narciarzy. W 1935 r. budynek odkupiło Koło PTT w Dziedzicach i urządziło w nim schron turystyczny. W czasie II wojny budynek nie ucierpiał, ale został rozkradziony. Od 1958 r. zaczęły się remonty. W latach 90. poszerzono wschodnie skrzydło i podniesiono dach. Na parterze znajduje się tu jadalnia, a na piętrze przyjemna świetlica, w której spędziliśmy miło wieczór. Część osób spała w pokojach, a część na strychu. Po około dziesięciu godzinach marszu przyjemnie było zdjąć mokrą odzież, wykąpać się, najeść i schować do śpiwora…
W niedzielę część osób została jeszcze przed południem w schronisku, by zejść nieco później do Rycerki Kolonii. Reszta – zwarta i gotowa – wyruszyła przez Majów i Majcherową na Wielką Rycerzową. Bacówka na Rycerzowej to pierwszy z tego typu obiektów zbudowanych według tego samego wzoru w kilku miejscach. Inne znajdują się np. na Krawcowym Wierchu i na Maciejowej w Gorcach. Pomysłodawcą budowy małych schronisk górskich, zwanych bacówkami, przeznaczonych dla turystów indywidualnych, był Edward Moskała. Bacówkę, znajdującą się poniżej przełęczy, pomiędzy szczytami Wielkiej Rycerzowej i Rycerzowej, wybudowano w 1975 r. Rozciąga się stąd piękna panorama Beskidów, Tatr i Małej Fatry, której my oczywiście nie widzieliśmy.
Posiliwszy się nieco w bacówce, zaczęliśmy schodzić czerwonym szlakiem w kierunku Rajczy. Przechodziliśmy przez Mładą Horę, na której znajduje się mały przysiółek, kaplica i schronisko Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, tzw. „Chyz u Bacy” albo, jak ktoś woli, „Przystanek na POżądanie”. Od tego miejsca począwszy otwarły się przed nami widoki, bo niebo trochę się przetarło. I tak po prawej stronie, za doliną Danielki, widać było już niemal cały czas masyw Muńcuła i Przełęcz Kotarz. Po lewej natomiast, nad doliną Rycerek, górowały Bendoszka Wielka, Praszywka Mała, Przełęcz Przysłop Potócki i Praszywka Wielka.
Z jednego punktu, przez który przechodziliśmy, rozciągała się szeroka panorama na Beskid Żywiecki, Śląski i Mały. Ten ostatni szarzał w oddali. Z Beskidu Śląskiego ledwo, ledwo widać było Baranią Górę i Skrzyczne. Wyraźnie natomiast widzieliśmy Łysicę, Burów Groń, część zabudowań Soli, Rachowiec, Małą Zabawę, Zabawę, zabudowania Rycerki, Suchą Górę, Prusów i w oddali pasmo Wierchów: Redykalnego i Boraczego oraz Lipowskiej i Rysianki. Z innych miejsc widać też było po lewej Oźną i Skalankę, a po prawej Krawców Wierch.
Pod koniec wędrówki zboczyliśmy niechcący ze szlaku i zeszliśmy do Rajczy gdzieś między Hutyrowem i Urówką, blisko granicy z Ujsołami. W związku z tym, że do odjazdu pociągu mieliśmy jeszcze dobre pół godziny, z przyjemnością weszliśmy do ciepłej knajpki i tym akcentem zakończyliśmy pełną wrażeń eskapadę.

